4.
Hana
Minął tydzień od mojej rozmowy z Panem Malanowskim na razie nic nie wyniosło z śledztwa. Na chwilę obecną przyjmuję pacjentki, ponieważ mam dyżur. Miałam umówione kilka innych pacjentek niż, które miałam umówione ponieważ chciały się umówić na wizytę.
Po jednej wizyt wpadła do mojego gabinetu mała dziewczynka a za nią Pan Malanowski. Przyjrzałam się dziewczynce była to Amelka moja mała córeczka.
- Panie Malanowski czy to Amelka ? - Spytałam się Detektywa.
- Pani Hano przyszedłem z tą młodą damą na badania genetyczne. Amelka bardzo chciała zobaczyć swoją biologiczną matkę.
- Panie Malanowski, bo ja czegoś nie rozumiem czy Amelka wiedziała, że jest Adoptowana ?
- Pani Hano rodzice, u których przebywa Amelka twierdzą, że wzięli ją trzy miesiące temu z domu dziecka.
- Najprawdopodobniej porywacze zginęli a Amelka trafiła do domu dziecka. Trzeba przeprowadzić badania inaczej nie dowiemy się czy to moja córka.
- Ma pani rację pani Hano.
Zaprowadziłam Pana Malanowskiego do laboratorium, gdzie pielęgniarka pobrała krew Amelce. A ja wróciłam na dyżur chociaż bardzo chciałam poznać Amelkę. Ale nie mogłam się zwolnić z dyżuru, bo byłam na oddziale zupełne sama.
Po czterech godzinach skończyłam dyżur, a Darek mnie zmienił. Od razu po dyżurze pojechałam pod wskazany adres przez pana Malanowskiego. Zapukałam do drzwi domu, gdzie mieszkała Amelka.
Otworzyła mi mniej więcej mojego wzrostu dziewczyna. Wyglądała na piętnaście lat. Poprosiłam, żeby zawołała swoich rodziców.
Po chwili przyszła brunetka mniej więcej moim wieku.
- Dzień dobry nazywam się Hana Goldberg.
- To o pani mówił ten miły detektyw. Zapraszam do środka.
Weszłam do mieszkania kobiety. W przedpokoju walało się pełno dziecięcych zabawek. Nie zdziwiło mnie to, ponieważ w domu było dziecko.
- Może pani opowiedzieć jak zaginęła Amelka.
- Bardzo proszę. Było prawie trzy lata temu. Amelka miała wtedy trzy miesiące. Byłam wtedy w pracy a moja córka była pod opieką opiekunki. Opiekunka zadzwoniła do mnie z zapytaniem czy może z Amelką wyjść na spacer. Zgodziłam się pod warunkiem, że ubierze ją ciepło, ponieważ był listopad. Po paru godzinach zadzwoniła do mnie policja, że moja opiekunka nie żyje a Amelką zaginęła. Szukali jej przez trzy miesiące lecz nie znaleźli. Lecz pewnego dnia znaleźli ciało dziewczynki w wieku Amelki, nie można a raczej nie było rady pobrać próbek aby zrobić badania genetyczne.
Minął tydzień od mojej rozmowy z Panem Malanowskim na razie nic nie wyniosło z śledztwa. Na chwilę obecną przyjmuję pacjentki, ponieważ mam dyżur. Miałam umówione kilka innych pacjentek niż, które miałam umówione ponieważ chciały się umówić na wizytę.
Po jednej wizyt wpadła do mojego gabinetu mała dziewczynka a za nią Pan Malanowski. Przyjrzałam się dziewczynce była to Amelka moja mała córeczka.
- Panie Malanowski czy to Amelka ? - Spytałam się Detektywa.
- Pani Hano przyszedłem z tą młodą damą na badania genetyczne. Amelka bardzo chciała zobaczyć swoją biologiczną matkę.
- Panie Malanowski, bo ja czegoś nie rozumiem czy Amelka wiedziała, że jest Adoptowana ?
- Pani Hano rodzice, u których przebywa Amelka twierdzą, że wzięli ją trzy miesiące temu z domu dziecka.
- Najprawdopodobniej porywacze zginęli a Amelka trafiła do domu dziecka. Trzeba przeprowadzić badania inaczej nie dowiemy się czy to moja córka.
- Ma pani rację pani Hano.
Zaprowadziłam Pana Malanowskiego do laboratorium, gdzie pielęgniarka pobrała krew Amelce. A ja wróciłam na dyżur chociaż bardzo chciałam poznać Amelkę. Ale nie mogłam się zwolnić z dyżuru, bo byłam na oddziale zupełne sama.
Po czterech godzinach skończyłam dyżur, a Darek mnie zmienił. Od razu po dyżurze pojechałam pod wskazany adres przez pana Malanowskiego. Zapukałam do drzwi domu, gdzie mieszkała Amelka.
Otworzyła mi mniej więcej mojego wzrostu dziewczyna. Wyglądała na piętnaście lat. Poprosiłam, żeby zawołała swoich rodziców.
Po chwili przyszła brunetka mniej więcej moim wieku.
- Dzień dobry nazywam się Hana Goldberg.
- To o pani mówił ten miły detektyw. Zapraszam do środka.
Weszłam do mieszkania kobiety. W przedpokoju walało się pełno dziecięcych zabawek. Nie zdziwiło mnie to, ponieważ w domu było dziecko.
- Może pani opowiedzieć jak zaginęła Amelka.
- Bardzo proszę. Było prawie trzy lata temu. Amelka miała wtedy trzy miesiące. Byłam wtedy w pracy a moja córka była pod opieką opiekunki. Opiekunka zadzwoniła do mnie z zapytaniem czy może z Amelką wyjść na spacer. Zgodziłam się pod warunkiem, że ubierze ją ciepło, ponieważ był listopad. Po paru godzinach zadzwoniła do mnie policja, że moja opiekunka nie żyje a Amelką zaginęła. Szukali jej przez trzy miesiące lecz nie znaleźli. Lecz pewnego dnia znaleźli ciało dziewczynki w wieku Amelki, nie można a raczej nie było rady pobrać próbek aby zrobić badania genetyczne.
Komentarze
Prześlij komentarz